Thread Rating:
  • 0 Vote(s) - 0 Average
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Legendy zapomniane - Polski rock i metal - II cz.
#1
Powitać szanowne grono czytelników. Zanim zacznę temat, proszę, odpalcie sobie YouTube.

Niedawno pojawił się tu temat Jaskra na temat legend rocka jak Nirvana, Dżem, Metallicy i parę innych. Na pewno są wam znane te dwa zespoły, legendy rocka i pokrewnych (jakby nie było, prawie każda muzyka rozrywkowa ma swój rdzeń w rocku). Wszystkim znane, zespoły o pięknej historii i muzyce. Ale czy nie byliście nigdy znudzeni tym, że tych legend jest "tak mało"? W dodatku polska scena muzyczna jest taka do dupy, no nie? A moglibyście chociaż trochę poszperać. Ludzie, którzy mówią, że polska scena muzyczna jest słaba, mylą się. Jest jedną z najlepiej prezentujących się na całym świecie, szczególnie jeśli chodzi o rock i metal. No, ale żeby to dostrzec trzeba wyjść w ocenianiu naszej sceny poza Dodę i tego typu wykonawców.

Chciałbym przypomnieć o paru zespołach, które choć są legendarne, z czasem zapominamy o nich w obliczu nowych zespołów, które w zasadzie często tylko na nich bazują.

Pamiętacie kultowy polski zespół Republika z lat 80.? Pewnie dużo osób kojarzy przynajmniej nazwę, jeżeli już nie słuchało. Uciec przed tym zespołem jest ciężko, bo takie kultowe kawałki jak "Biała Flaga" czy "Nie pytaj o nią" po dziś dzień lecą w radiu. Zespół ten od zawsze specyficzny był w fakcie, że potrafił uwieść muzyką, która nie była aż tak "przebojowa" jak u dzisiejszych rockowych zespołów, ale za to miała "tę duszę". Zespół powstał w Toruniu w 1981 roku i zarówno jeśli chodzi o melodię, nad którą pracowała cała ekipa, jak i teksty Ciechowskiego - była zdecydowanie ponad "średnią". I niestety, pomimo swoich styczności z Perfect, TSA albo Turbo, jest o wiele mniej znany i w dodatku coraz bardziej zapominany. Ale uwaga, oni dalej koncertują. Więc dupa w troki i jazda, bo "Biała Flaga" Myslovitzu to tylko cover Wink.

Wymieniłem też zespół Turbo, pewnie części znany. Zespół ten jest częściej klasyfikowany jako heavy metal z elementami thrashu, ale będąc szczerym - w każdym heavy metalu jest też pełno rocka. Został założony 31 lat temu (1980 r.) w Poznaniu przez Henryka Tomczaka i trzech Wojciechów (z zapamiętaniem ich nazwisk sam zawsze miałem problem, nie wiedzieć czemu). Swoim debiutem, albumem o nazwie "Dorosłe Dzieci", który wasi rodzice prawie na pewno kojarzą przypieczętowali swój sukces. Najczęściej jest on uznawany za najlepszy, ale następne albumy również nie różniły się poziomem od niego. "Smak Ciszy", "Kawaleria Szatana" albo - moje ulubione - "Epidemie"... Poziom tych płytek też jest podobny, równie genialny. Po dwóch latach jeden z Wojtków został wymieniony na Grzegorza Kupczyka, który to działał w Turbo przez większość jego istnienia. I nagrał z nim większość płyt. Od paru lat jednak jego miejsce zastąpił Tomasz Struszczyk, który swoim głosem powala na "Strażniku Światła" i chyba powali na planowanym albumie. Przez zespół przewinęło się paręnaście, jak nie parędziesiąt członków, ale mimo to Turbo wciąż utrzymywało swój epicki poziom. Oni także koncertują, więc zapraszam na szukanie koncertów. Bo ta cisza ma smak...

Skoro o Kupczyku mowa, to znajdzie się parę osób, które zastanawiają się, czy przeszedł na emeryturę, czy działał dalej. Nikt? Trudno, i tak napiszę. Kupczyk zajął się wtedy całkowicie swoją własną formacją CETi, która nie była jednak nowa. Ona także pochodzi z lat 80., no, jeszcze chyba można zakwalifikować to w te lata. Zespół choć jest metalowy z wpływami rockowymi, to za garami siedzi łysy Mucek, siedząc w dresie zapierdziela po zestawie wprawiając nas w rytm metalowego "Wyginam śmiało ciało". Kupczyk powala głosem, Marihuana mu pomaga cicho dośpiewując i dogrywając na klawiszach. Zawsze zastanawiałem się skąd Maria wzięła ten pseudonim. Zespół zagrał trzy albumy w XX wieku, te późniejsze nie wydają mi się już za bardzo godne polecenia, choć nie są najgorsze. Mimo wszystko "Czarna Róża", "Lamiastrata" i "Rasizm" to zdecydowanie najlepsze płyty w dyskografii. Szkoda, że na koncertach tak mało ich jest. Nie mniej gońcie CETi na koncertach, może traficie na takie rodzynki jak "Zło jest wszędzie" albo "Miłość, nienawiść, śmierć". Ja natomiast zostałem ujęty na powstającym materiale "Forever" i nie omieszkam się tym pochwalić.

Na razie to tyle, jeżeli zechcecie w najbliższym czasie napiszę o trzech innych "zapomnianych" legendach. Dziękuję za przeczytanie wszystkiego [o ile].
Reply
#2
W końcu coś o rocku, metalu, elektrycznych giatarach! Coś dla mnie! Cudne!
Reply
#3
Nie, takich zespołów "zapomnianych" znam co najmniej z 20-30. Chodzi mi o hejcenie Dody i tego typu gwiazdek jakby nie było naprawdę u nas dobrej muzyki. Comy też nie darzę szczególnie sympatią, szczerze Ci powiem, wydali angielską wersję swojej płyty, a potem symfoniczną, to już jest typowa zabawa w zbijanie kasy. No, jak kto uważa, ciągłe przerabianie swoich kawałków mi podchodzi pod Anthraxowe "ciągłe koncertowanie na trzech płytkach". Co do pozostałych legend, to na pewno nie mówię o Farben Lehre. Zresztą, też nie są zbyt pociągający moim skromnym zdaniem.

_
Reply
#4
Masz talent, czekam na więcej Cool
Reply
#5
Quote:Marihuana mu pomaga cicho dośpiewując i dogrywając na klawiszach. Zawsze zastanawiałem się skąd Maria wzięła ten pseudonim.

Jak to skąd, Maria to jedno z określeń na Marihuanę, a Maria z CETi z tego skorzystała Big Grin

Sam wiesz, co sądzę o Twojej twórczości Heart Heart
Reply
#6
Tylko czy ja wiem, czy Republika jest taka zapomniana? Bo o tyle o ile o Turbo kiedyś jakąś wzmiankę słyszałem, a CETi nie jest mi wcale znany, to Republika moim zdaniem jest bardzo rozpoznawalna, może nie tak jak Dżem, ale jednak. Ba, ostatni cover Cezika jeszcze bardziej rozsławił Ciechowskiego Big Grin Następnym razem mógłbyś wspomnieć coś o punkowych zespołach, tudzież o jednej z legend polskiej sceny trashowej, zespole Kat Smile
Reply
#7
Od muzyki "śmieciowej" to wara z Katem Tongue. No wiesz, sam się długi czas zastanawiałem czy Republikę wstawić czy nie, jednak postanowiłem, że jednak wrzucę. Rozsławił rozsławił, jednak wśród młodzieży jest słabo rozpoznawalna. A o Kacie nie wspominałem, bo kapela jest wciąż strasznie rozpoznawalna, szczególnie po tym jak Kostrzewski powrócił z "Biało-Czarną". A, i Kat obecnie ma więcej wspólnego z heavy niż thrash. Jutro dorzucę ze 3-4 zespoły.
Reply
#8
Też mi tego "trasha" wypominałeś. Big Grin
Odświeżam temat, bo spadł nisko... Wink
Reply
#9
"Okrutny miecz Beruda" - Turbo jeśli się nie mylę. Cool
Reply
#10
No dobra, w takim razie piszę ciąg dalszy, chociaż zainteresowanie jest srogo małe... Przyzwyczajenie z innego forum, wybaczcie. W związku z napomnieniem Kata postanowiłem napisać trochę o heavy/thrashowych legendach z lat 80. Pewnie część uzna za herezję wstawianie tu takich legend, a część pierwszy raz o nich usłyszy. Zanim przejdziemy do rocka, wrócimy na trochę do heavy/thrash Wink

Kat to formacja polskiego satanisty, Romana Kostrzewskiego założona na. Takie kawałki jak "Łza dla cieniów minionych" czy "Purpurowe gody" zna praktycznie każdy. Płyta "Ballady" przeważnie trafia do człowieka, nawet czarnego bluesmana. Oprócz tego Kat ma wiele albumów, które uchodzą za wielkie. Chociażby "666" albo "Róże miłości najchętniej przyjmują się na grobach...". Formacja przez dłuższy czas żyła bez Romana Kostrzewskiego, jednak po latach wrócił "stary" Kat wraz z albumem "Biało-Czarna" wydaną w 2011 roku. Cóż, nieciężko powiedzieć, że album to "nie to samo", ale nie można też powiedzieć, że jest zły. Takie kawałki jak "Maryja Omen" wciąż mają świetny klimat. Ze względu na to KAT działa pod dwoma nazwami, KAT i KAT & Roman Kostrzewski. Drugi jest lepszy, w moim malutkim zameczku, Guście.

Skoro już zacząłem mówić o Kacie to wspomnę o całym składzie, w jaki wliczali się prekursorzy thrash/heavy lat 80. Na pierwszy ogień pójdzie Wilczy Pająk, później Wolf Spider, który w tym wszystkim przoduje. Pewnie wielu osobom znany projekt, założony w 1985 roku w wielkim mieście - Poznaniu. Zespół działał głównie koncertowo, wieloletni gość Metalmanii (która obecnie upadła przez MetalHammer Festivale, za wszystkim jednak wciąż stoi Metal Mind Productions). Nagrali jeden split, w '89, który przypominam jest najlepszym rokiem dla muzyki thrashmetalowej, wyprodukowali album "Wolf Spider", który okazał się być szczytowaniem bandu. Późniejsze albumy nie traciły na jakości, choć ciężko było przebić fenomen pierwszego długogrającego. Zespół został rozwiązany w '91, odchodząc w glorii i wciąż jest pamiętany nawet przez ludzi, którzy urodzili się po jego rozwiązaniu. Mimo wszystko wciąż, zapominany.

Z legend zapomnianych mogę jeszcze wymienić Destroyersów. Noc Królowej Żądzy i Caryca Katarzyna. Wino i Sex. Świetne kawałki. Destroyer lub też Destroyers (działali pod dwoma nazwami, częściej pod tą drugą, szczególnie w późniejszej historii działalności zesopołu) żyli praktycznie tylko dwoma rzeczami, albumem "Noc Królowej Żądzy" i koncertami. Podobnie do Anthraxu, z tym, że oni żyją z koncertowania na pięciu albumach, tak samo zresztą jak Metallica. Marek Łoza ma strasznie psychiczny głos, "piszczy" genialnie, ale zarazem ma też twardy głos w niektórych momentach. Zespół jak najbardziej warto przesłuchać. Zespół podobnie jak Wilczy Pająk nie przebił się przez pierwszą pierwszą połowę lat 90. - nie podołał jak dużo dobrych zespołów metalowych. Standardowa, thrashowa perkusja

Nawet jeśli was to nie interesuje napomnę też o Dragonie czyli jednym z największych prekursorów thrashu owych lat. "Horda Goga". Horda Goga! Horda Gogaa~. Świetny kawałek i album Katowickiej formacji thrashmetalowej. Razem z Destroyersami i Wolf Spiderem zespół praktycznie był nierozłączny, ale w przeciwieństwie do nich wytrwała aż do końca wieku. Nie przetrwał jednak ani roku dłużej. Mają na koncie pięć albumów długogrających, trzy w języku polskim i dwa w języku angielskim, dzięki czemu poza Polską również mają fanów. Koncertowali setki razy na śląsku i po całej Polsce, za granicę wyjeżdżali praktycznie tylko do naszych sąsiadów. Widziano ich również na festynach takich jak S'thrash'ydło, razem z Alastorem, ba, grali nawet z Exumerem.

Napomniałem o Stosie. W tym projekcie sprawa ma się podobnie jak do Kata, z tym, że o tyle o ile tutaj pomiędzy 1981-1991 a 2000 była przerwa od wszelkiej działalności w zespole o tyle w Kacie przerwa nigdy nie zaistniała (w teorii, praktycznie Kat bez Romana nie istniał nigdy). Wokalista, Mirosław Majta śpiewał w języku polskim, w dodatku tak pięknie, że po prostu chciało się słuchać tego zespołu bez przerwy. No, chyba, że zastąpić go Destroyersami albo Wilczym Pająkiem. W 1987 zespół wraz z Wilczym, D., Katem, Turbo i Alastorem grał przed takimi sławami jak RUNNING WILD czy OVERKILL - te zespoły myślę, że każdy zna. Od 2000 roku na wokalu jest kobieta, przez co nie radzę nawet otwierać tych płyt. Kobieta + wokal w metalu to dla mnie koszmarne połączenie, kobieta + wokal w thrash metalu? Cóż, wystarczy posłuchać tego:

http://www.youtube.com/watch?v=k0VazrvTsfw

To tyle na dzisiaj, w przyszłym tygodniu dokończę o thrashu i weźmiemy się za bardzo lajtowe zespoły Tongue.
Reply


Forum Jump:


Users browsing this thread: 1 Guest(s)